Korzystanie z trybu auto to codzienność dla większości początkujących miłośników fotografii, każdy zaczynał od fotografowania właśnie w trybie automatycznym. W końcu po co uczyć się dobierania parametrów aparatu samodzielnie, skoro aparat robi to za nas? Patrząc na tryb automatyczny z perspektywy czasu zebrałem kilka powodów dlaczego powinniśmy jak najszybciej zapomnieć o tej opcji. Gdy przełączam aparat w tryb automatyczny czuje się jakbym wysyłał los na loterię, dlaczego?

Tryb automatyczny

Tryb automatyczny

Ekspozycja

Czy aparat w trybie automatycznym ustawi poprawną ekspozycję? Ustawi taką jaką sam wyliczy za prawidłową, czyli postara się znaleźć tzw. „złoty środek” pomiędzy obiektami ciemniejszymi i jaśniejszymi. Czasem coś prześwietli, czasem czegoś niedoświetli. Ale co jeśli chcemy aby ekspozycja była świadomie ustawiona poprawnie na dany obiekt sceny podczas gdy reszta ma być niedoświetlona? Aparat nie wyczyta nam tego w myślach i ustawi parametry tak jak wskażą czujniki.

 

Głębia ostrości

Gdy myślę o trybie automatycznym z perspektywy czasu zauważam, że pojęcie przysłony oraz powiązanej z nią głębi ostrości praktycznie nie istnieje. Aparat w trybie auto ustawia przysłonę tak aby zdjęcie było doświetlone, nie przejmuje się, że na danym zdjęciu chcielibyśmy mieć płytką lub dużą głębie ostrości.

 

Ostrość

W większości aparatów zauważyłem, że po przełączeniu w tryb automatyczny nie mamy nawet możliwości samemu ustawić punktu ostrości. Aparat nawet ostrość ustawia za nas, nie dając żadnej możliwości nad wyglądem zdjęcia czy utworzenia jakiegokolwiek przemyślanego efektu. Zazwyczaj ustawi ostrość tam gdzie wyliczy największy kontrast, „a nóż widelec” trafi tam gdzie chcieliśmy.

 

Spowolnienie nauki

Skoro aparat robi wszystko samemu to czego nauczy się osoba fotografująca? Trzymania aparatu, że pod słońce ciężko się robi zdjęcia (w trybie auto jest to praktycznie niemożliwe), że „coś” jest nie tak bo niebo uległo prześwietleniu ale dlaczego? Naprawdę, jeżeli chcemy się rozwijać przełączmy aparat na tryb półautomatczny (preselekcji czasu lub przysłony), aparat nadal wiele rzeczy będzie robił automatycznie ale będziemy mieli chociaż jakąś kontrolę nad wyglądem zdjęcia, lub tryb manualny, to naprawdę jest bardzo proste, wystarczy czytać wskazania światłomierza, mieć wizję na zdjęcie i ustawić odpowiednie parametry (Czas naświetlania, ISO i przysłona to wszystko na początek) aby uzyskać dany efekt. Najwyżej, zdjęcie się nie uda i będziemy musieli je powtórzyć ale w erze fotografii cyfrowej to chyba nie problem?

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany